wtorek, 5 listopada 2013

Okiem astrologa- wizyta Johna Kerry'ego

Były uśmiechy, czułe słówka, poklepywania po ramieniu, jednak tak naprawdę nie wiadomo, po co Sekretarz Stanu USA, przyjechał niespodziewanie do Polski.
Medialne pogłoski sugerują lobbowanie na rzecz amerykańskich firm zbrojeniowych, ale to chyba nie o to chodzi.
Wydaje mi się, że ta wizyta tylko z pozoru "ładnie wyglądała". Tak naprawdę, było to raczej wyartykułowanie oczekiwań i przekazanie instrukcji. Myślę, że kluczową kwestią była sprawa inwigilacji i podsłuchów, jednak nikt się nie tłumaczył a jedynie nakazywał.
To jest czas, kiedy Polsce mogą być przypomniane zasady, którym musi sprostać w sojuszu NATO /przystąpienie- 12.03.1999 r./.
Jeszcze ciągnie się za naszym krajem sprawa więzień CIA, a tu okaże się, że znowu w coś wpadliśmy - jak przysłowiowa śliwka w kompot.
Ale cóż, zawsze byliśmy postrzegani jako tzw. kraj tranzytowy /wschód - zachód/, mamy tradycje i osiągnięcia w kryptologii i kryptografii i lubimy być użyteczni / zbawiać świat /.
Nasi mili sąsiedzi i z prawa i z lewa czują powiew historii i zaczynają marzyć o mocarstwowości. Tylko patrzeć jak powstanie nowy pakt, na wzór paktu Ribbentrop-Mołotow /może nie będzie to pakt militarny a "jedynie" ekonomiczny/.
Mogę więc zdecydowanie powiedzieć, że inwigilacja i podsłuchiwanie jest okropne, niedopuszczalne, złe.
Ale.................. jeżeli Niemcy i Rosja zaczynają porozumiewać się i jednocześnie dominują politycznie i gospodarczo w swoich regionach to trzeba koniecznie podsłuchiwać.
Słowo "ale" ma w sobie niebywałą moc, czar i jest takie..............użyteczne.


0 komentarze:

Publikowanie komentarza