piątek, 22 maja 2015

Polskie wybory czyli gra o tron


II-ga tura wyborów prezydenckich, jeszcze bardziej niż ta sprzed dwóch tygodni, spowita jest atmosferą znaku Bliźniąt. Mamy więc dualizm, trudności wyboru, za i przeciw i oczywiście nieustanne opowieści o wartościach. Jeszcze mocniej niż poprzednio zaznacza się kwadratura Neptuna - tym razem jednocześnie z Merkurym, Marsem i Słońcem. Mamy więc nieufność, manipulację, oszustwa, kłamstwa i opowiadanie głupstw. Z dużą ciekawością obserwuję jak właśnie na tej fali następuje "szmacenie się" tzw. polskiego establishmentu /aktorzy, politycy, ludzie nauki, sportowcy, dziennikarze, celebryci/. Jest to fakt godny zapamiętania.
Szanse na zdobycie "tronu" są bardzo wyrównane.
Należy także zaznaczyć, że jest to gra pomiędzy Bronisławem Komorowskim a Andrzejem Dudą + Jarosławem Kaczyńskim ......... i to jest gra na tę chwilę.
Później do gry wkroczy sam Jarosław Kaczyński ............ bo tak naprawdę to jest tylko jego gra.
Prawdopodobnie nie ma na to zbyt dużo czasu /przewiduję, że do września 2016 r./.
Atmosfera zmian, o której już wcześniej pisałam, sprzyja podejmowaniu nowych inicjatyw. Jednak historia pokazuje, że za te zmiany płacono nieraz wysoką cenę, niekiedy cenę życia.
Wybory prezydenckie są zaledwie udeptywaniem pola walki - to co najciekawsze dopiero przed nami.
Zmiany muszą zaistnieć. Niestety prawdopodobnie będą to jedynie zmiany pozorne.
Kto wygra te wybory ?
Tak naprawdę, jest to obojętne.
Polska dojdzie dokładnie do tego miejsca, które jest jej naznaczone - jedynie drogi będą się odrobinę różniły.
Obydwaj kandydaci na prezydenta wpisują się bardzo mocno w horoskop Polski. Niestety, wpisując się w ten horoskop jeszcze mocniej uaktywniają jego najgorsze strony - narodowe waśnie, niesprawiedliwość społeczna, ubezwłasnowolnienie kraju, brak perspektyw, tworzenie się oligarchicznych struktur.
A pan A. Duda powinien bardzo mocno rozważyć powiedzenie : "nie mów hop! zanim nie przeskoczysz, a jak przeskoczyłeś to zobacz w co wskoczyłeś"


A teraz zamiast przepowiedni astrologicznych przywołam słowa Waldemara Łysiaka, zawarte w jego książce "Milczące psy". Są więcej warte niż niejedna przepowiednia i warto się nad nimi pochylić.

Rozmowa pomiędzy Katarzyną II a Nikołajem Repninem /minister pełnomocny w Warszawie/ :

"Repnin był czarodziejem słów. W arbitralnej operacji na ziemiach polskich mógł się okazać niezastąpionym instrumentem, wziąwszy pod uwagę, że nic tak nie oddziałuje na Polaków jak zręczna demagogia. Nie wiem czy już wówczas to słowo istniało, ale ta sztuka tak się nazywa. Naród, który jest niewolnikiem słów, jest najlepszym materiałem na niewolnictwo.
(...)
Zaczęło się od tego, że jej /Katarzyny II/ ambasador /Repnin/ ma być apostołem pokoju, albowiem symbolika pokoju jest największą uwodzicielką dla społeczeństw poturbowanych przez historię.
(...)
- Istnieją różne narody, a raczej różne narody mają różnego ducha. Jedne można pobić i przesiedlić w celu zagarnięcia ich ziemi, a świat nie podniesie wrzasku - to małe narody, plemiona. Z innych można uczynić małym wysiłkiem niewolników i będą chętnie lizali rękę pana - to narody o podłej duszy od kolebki i niegodne samostanowienia, w wielkich obszarach Azji roztopią się bez śladu. Z trzecimi wreszcie nie można zrobić ani tego, ani tego, przynajmniej nie od razu - to Polacy.
Nie można zaanektować ich państwa, bo trzeba byłoby dzielić się z Prusami, Austrią, Turcją i Bóg wie z kim jeszcze - narzuca to europejska równowaga sił.
Po drugie nie można tego zrobić od ręki, gdyż są to znakomici żołnierze, a cały naród, gdy otwarcie zagrożony, przypomina wściekłego wilka w nagonce. Zbyt dużo by to kosztowało, należy raczej zdemoralizować ich do szpiku.
Po trzecie, czy w ogóle należy ich anektować, biorąc na ciało imperium permanentnie ropiejący wrzód. (...)
Czy nie lepiej zostawić im formalną swobodę, z całym teatrum nazw i symboli, które tak kochają, z całą honorową frazeologią, która jest ich narkotykiem, z konstytucyjnymi prawami o fałszywej wartości i przytroczyć do siodła niewidzialną liną, której jeden koniec trzymasz mocno w dłoni, a drugi zakotwiczyłeś w sercach "milczących psów", co sprawują tam władzę ? Szarpniesz i kukiełki robią żądany ruch. 
(...)
- Trzeba ... rozłożyć ten naród od wewnątrz, Najjaśniejsza Pani, zabić jego moralność. Jeśli nie da się uczyni zeń trupa, należy przynajmniej sprawić, żeby był jako chory gnijący w łożu. Trzeba mu wszczepić zarazę, wywołać dziedziczny trąd, wieczną anarchię i niezgodę. Trzeba nauczy brata donoszenia na brata, a syna skakania do gardła ojcu. Trzeba ich skłócić tak, aby się podzielili i szarpali, zawsze w nas szukając arbitra.
Trzeba ogłupić i zdeprawować, zniszczyć ducha, doprowadzić do tego, by przestali wierzyć w cokolwiek oprócz mamony i pajdy chleba.
(...)
- Tak, jak kazałaś, Najjaśniejsza Pani. Korupcja, a jej wierzchołkiem stanie się żołd "milczących psów", którzy będą nimi rządzić. Bogactwem i głodem, które biednych podjudzą przeciw możnym, tych drugich zaś napełnią takim strachem i podłością, że uczynią wszystko dla zachowania swego bogactwa. Kultem prywaty, złodziejstwa, rozpusty, wszelaka demoralizacja i wiodącym ku niej alkoholem.
(...)
- Tak, tak. Stworzymy tam nową oligarchię, która będzie okradać własny naród nie tylko z godności i siły, lecz po prostu ze wszystkiego, głosząc przy tym, że wszystko co czyni, czyni dla dobra ojczyzny i obywateli. Niższe szczeble tych krwiopijców będą uzależnione od wyższych w nierozerwalnej strukturze piramidy. Trzeba będzie starać się, by w piramidę wpasowany był każdy zdolny i inteligentny człowiek, by zechciwiał w niej i spodlał. Niedopasowywalnych szaleńców, nieuleczalnych fanatyków, nałogowych wichrzycieli i każdą inną wartościową jednostkę wyeliminujemy operacyjnie: na Sybir, do Szlisselburga, albo od razu do ziemi. Ale trzeba się starać, aby takich wypadków było jak najmniej, nie należy obciążać ich pamięci męczennikami i martyrologią , to szkodzi ...
(...)
Jak już osiągniemy cel, będzie to kasta quasi-niewolników, którzy sami okuwać będą swoją świadomość.
(...)
- Ty zaczniesz, Furst Repnin, gdy tylko Poniatowski włoży koronę. Dziel i rządź. (...) Zobaczysz jak wulkan się otworzy.
(...)
- A potem uderz w strunę najmocniejszą - w punkt wiary. To czułe miejsce.

Unosząc się z fotela Repnin patrzył na nią w niemym zachwycie. "

/Waldemar Łysiak, Milczące psy, 1990/





1 komentarze:

Anonimowy pisze...

Macie AUTA? Zabierzcie na wybory wszystkich leniwych i niezdecydowanych. Pełna mobilizacja. To jest wojna. Ojczyzna wzywa. WSIowy musi odejść.

Publikowanie komentarza